in

Wywiad – Dagmara Pakulska, Królowa Twittera

Twitter to stosunkowo mała popularna platforma społecznościowa w Polsce. Ma jednak swoich zwolenników, a nawet ambasadorów, którzy na każdym kroku będą przekonywać cię o jej zaletach. Dziś rozmawiamy z jedną z nich – Dagmarą Pakulską, kobietą, która o Twitterze wie wszystko!

 

Dagmara Pakulska jest związana z branżą marketingową od 7 lat. Obecnie piastuje stanowisko Head of Social Media w ATOM Agency. Poprzednio pracowała m.in. w agencji e-CityVision, gdzie pełniła funkcję marketing managera oraz w MJCC. Jest także wykładowcą Akademii Górniczo Hutniczej na kierunkach: Social Media & Content Marketing, Marketing miejsc i kreowanie marek lokalnych, Wyższej Szkoły Europejskiej na kierunku E-marketing, jak również studiów podyplomowych Employer Branding na Uniwersytecie Łódzkim.

Wywiad – Dagmara Pakulska

dagmara-pakulska-bloomboard

 

Roman Schubert: Czujesz się polską Królową Twittera? 🙂

Dagmara Pakulska: Nie będę ukrywać, że lubię być tak nazywana 🙂 Kiedyś nawet padło określenie, że jestem matką, żoną i kochanką Twittera. Ogromnie cieszy mnie fakt, że coraz więcej osób kojarzy mnie właśnie z tym medium społecznościowym i wie, że może mnie zapytać o radę lub zgłosić się na szkolenie. Nie oznacza to jednak, że jestem Królową Twittera lub jakiegokolwiek innego portalu społecznościowego. Jestem miłośniczką tego mikrobloga i staram się na każdym kroku uświadamiać ludzi, że to może być świetne miejsce do budowania zarówno marki osobistej, jak i marki konsumenckiej.

 

Największą zaletą Twittera patrząc z punktu widzenia marki jest..?

Ciężko mi wymienić tylko jedną zaletę Twittera. Ten portal kryje w sobie mnóstwo ciekawych funkcji, które mogą być efektywne z punktu widzenia biznesu. Przede wszystkim Twitter nie odróżnia profili osobistych od profili markowych i nie ma tak zaawansowanego algorytmu, jaki znamy chociażby z Facebooka. Wszyscy użytkownicy traktowani są więc na równych zasadach i mają dostęp do tych samych narzędzi oraz do panelu analitycznego, a tweety wyświetlane są w sposób chronologiczny. Marki w szczególności powinny zainteresować się możliwością tworzenia anonimowych ankiet, które pozwalają na otrzymywanie cennego feedbacku od konsumentów. Inną ciekawą funkcją jest tworzenie Momentów, umożliwiających zebranie w jednym miejscu tweetów marki i innych użytkowników, dotyczących wybranej tematyki. Kolejne fajne funkcje związane są z video i relacjami live, które pomagają skracać dystans pomiędzy marką, a jej grupą docelową. Tak wymieniać można w niemal w nieskończoność. Warto jednak zapamiętać, że Twitter niejako wymusza na markach zastąpienie jednostronnej komunikacji dialogiem, co w dzisiejszych czasach jest niezwykle istotne. W dodatku podaje swoim użytkownikom niemal na tacy aktualnie dominujące trendy, dzięki czemu marka może je szybko przekuć w tak uwielbiane przez konsumentów ciekawe rozwiązania real-time marketingowe 🙂

dagmara-pakulska-bloomboard-cytat

 

O czym nie można zapominać w komunikacji na Twitterze?

Twitter jest najbardziej dynamicznym medium społecznościowym na świecie. Oznacza to, że należy na niego często zaglądać, by być na bieżąco z dyskusjami, które się na nim toczą. Nie wystarczy wejść na ten portal raz czy dwa w ciągu dnia i umieścić tam tweeta. W związku z tym, że komunikacja na Twitterze odbywa się „tu i teraz”, konsumenci oczekują odpowiedzi od marki w tym samym momencie. Marka, która prowadzi martwy profil – przegrywa. Warto pamiętać również o używaniu hashtagów, które pozwalają na dotarcie ze swoim komunikatem do użytkowników, którzy interesują się tą samą tematyką oraz o tym, że mamy do wykorzystania tylko i aż 140 znaków. Dlatego też należy stawiać na mięsistą i konkretną komunikację 🙂

 

Jakie są najczęstsze błędy popełniane przez marki na Twitterze?

Największym błędem jest zdecydowanie połączenie profilu na Twitterze z kontem na Facebooku. Posty z Facebooka zaciągają się wówczas automatycznie na Twittera i jak łatwo się można domyślić – nie wyświetlają się w całości z uwagi na limit znaków. Innym błędem jest traktowanie Twittera jak słup ogłoszeniowy. Niektóre marki uważają, że komunikacja opierać się powinna tylko i wyłącznie na generowaniu autorskiego contentu, a wchodzenie w interakcje jest czymś zbędnym. Oczywiście to nieprawda. Użytkownicy tego portalu obserwują wyłącznie te marki, które nie tylko mają coś do powiedzenia, ale równie chętnie odpowiadają na pytania i budują długotrwałą relacje ze swoją grupą docelową.

dagmara-pakulska-bloomboard-wywiad

 

Twitterowe profile „must follow” według Dagmary Pakulskiej?

Bardzo cieszy mnie to, że z roku na rok mogę z czystym sumieniem polecać coraz więcej profili marek na polskim Twitterze. W tym medium zdecydowanie najlepiej radzą sobie: Coffedesk, drTusz, T-Mobile Polska czy Fakty TVN. Przede wszystkim dlatego, że słuchają swoich odbiorców i wychodzą im naprzeciw. Fakty TVN troszczą się na przykład o wszystkich tych, którzy nie zdążyli obejrzeć wieczornego wydania serwisu informacyjnego i w ukłonie dla nich codziennie tworzą Momenty, obrazujące najciekawsze newsy z danego wydania Faktów. Coffedesk zachwyca podejściem do klienta i wpuszczaniem użytkowników za kulisy swojej pracy. DrTusz nie tylko przyciąga do siebie białostockim poczuciem humoru, ale również tym, że każdy użytkownik może liczyć na jego poradę, gdy tylko interesuje się szeroko pojętą tematyką drukarek. Z kolei T-Mobile Polska jest wzorem do naśladowania w kwestii prowadzenia profesjonalnej i jednocześnie bardzo angażującej komunikacji, momentami z lekkim przymrużeniem oka 🙂

 

Gdbyś mogła zadecydować o przyszłości Twittera, jakie zmiany byś wprowadziła?

Gdybym miała takie magiczne moce, z pewnością oddałabym w ręce użytkowników więcej możliwości reklamowych bez konieczności uruchamiania ich przez jakiegokolwiek pośrednika. Dzięki temu więcej marek przychylnym okiem spojrzałoby na Twittera i rozważyłoby go w kategoriach potężnego konkurenta dla Facebooka. Zastanowiłabym się również nad możliwością edytowania tweetów, ale tylko w ograniczonym zakresie czasowym i z oznaczeniem, że treść tweeta została zmieniona, by nie dochodziło do żadnych nadużyć. Zdecydowanie porzuciłabym jednak myśl o zniesieniu limitu 140 znaków. Moim zdaniem to główny element decydujący o unikalności tego medium społecznościowego. Bez limitu znaków Twitter utraciłby swoją tożsamość i bardzo szybko przegrał na rynku.

dagmara-pakulska-bloomboard-wywiad-2

 

Czy wąska specjalizacja (jak Twitter w twoim przypadku) pomaga w budowaniu marki osobistej?

Nie ulega wątpliwości, że jako marketer muszę znać każdy portal społecznościowy i jego funkcje, by móc rekomendować działania na nim swoim klientom. Nie da się jednak być mistrzem w każdym medium i trzymać nieustająco rękę na pulsie nowinek, które się na nich pojawiają. Dlatego znam i testuje niemal wszystkie portale społecznościowe, ale z czystą ręką na sercu mogę powiedzieć, że tylko Twitter nie ma przede mną tajemnic. To właśnie newsy na jego temat śledzę w pierwszej kolejności i to jego funkcje testuję na bieżąco. Wydaje mi się, że to pomogło mi w dużej mierze zbudować swoją markę osobistą. Gdy poszukujemy specjalisty od content marketingu na myśl przychodzi nam Basia Stawarz-Garcia, gdy szukamy eksperta od storytellingu – myślimy o Pawle Tkaczyku. Coraz częściej też, gdy poszukiwany jest człowiek od Twittera pada moje nazwisko. To co mam teraz jest efektem mojego zaangażowania, zbudowania kilku marek, w tym swojej, w tym medium, jak również dzielenia się wiedzą o Twitterze zarówno online jak i offline, podczas licznych konferencji i szkoleń. Moim zdaniem nie da się być specem od wszystkiego. Jedynie specjalizacja, czasem nawet bardzo wąska, umożliwia stawanie się prawdziwym ekspertem 🙂

 

Stosunkowo niedawno wystartowałaś z Niby-prasówką. Opowiedz trochę o początkach i idei przyświecającej temu projektowi.

Niby-Prasówka ma już niemal dwa miesiące, a jej sukces wciąż jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Od zawsze dzieliłam się ciekawymi informacjami z szeroko pojętego świata marketingu na łamach swoich profili w mediach społecznościowych. Od czasu do czasu robiłam to w zbiorczej formie, udostępniając z poziomu jednego posta na Facebooku czy LinkedIn, kilka newsów branżowych wraz z krótkim komentarzem. Na początku tego roku moi obserwatorzy zaczęli doceniać tę formę dzielenia się wiedzą, ale powstał problem dostępu do generowanych przeze mnie treści. Nie każdy miał mnie przecież w znajomych na Facebooku lub mógł mnie obserwować w tym medium. Dlatego też kilku użytkowników Twittera zasugerowało mi stworzenie strony na Facebooku, za co jestem im bardzo wdzięczna. Na odpowiedź z mojej strony nie trzeba było długo czekać. Jeszcze tego samego dnia powstał fanpage, który na dzień dzisiejszy posiada ponad 2200 aktywnych fanów. Każdego dnia dostaję dużo pozytywnego feedbacku od moich czytelników. Coraz częściej zdarza się również, że fani Niby-Prasówki sami podsyłają mi ciekawy content, który chcieliby zobaczyć na jej łamach. Ten projekt, choć całkowicie niekomercyjny, daje mi dużo satysfakcji i napędza do codziennego poszukiwania nowej wiedzy 🙂

 

Czy jest to projekt, który będzie się rozwijał, element jakiejś szerszej strategii budowania własnej marki osobistej? Wystartujesz z własnym blogiem lub kanałem na YT? 🙂

W idealnym świecie, w którym doba trwałaby dłużej niż 24 godziny na pewno tak 🙂 Na dzień dzisiejszy mam w planach jedynie rozwijanie tego projektu poprzez przeniesienie go również na łamy innych mediów społecznościowych. Dlatego tez już wkrótce Niby-Prasówka pojawi się w formie Momentów na Twitterze. Autorski kanał na YouTube to raczej odległa przyszłość. Nie dysponuję na razie czasem ani zapleczem technologicznym, by móc go uruchomić. Chodzi mi po głowie natomiast założenie bloga. Od dwóch lat posiadam już nawet jego domenę. Natomiast ciągle moim największym wrogiem jest zapracowanie. Chcę być fair wobec moich odbiorców i dlatego nie zamierzam uruchamiać bloga, który byłby martwy. Dlatego też wystartuję z nim dopiero wówczas, gdy będę miała możliwość systematycznego tworzenia ciekawych treści. Tymczasem moje artykuły znaleźć można na łamach różnych portali branżowych, jak również na moim LinkedIn Pulse 😉

 

#ZwyrolAlert to chyba najczęściej używany przez ciebie hashtag 🙂 W zwyrolstwie zaklęta jest siła?

Od pewnego czasu fascynuje mnie tematyka mniej lub bardziej subtelnego używania podtekstów seksualnych w reklamie i komunikacji marketingowej ogółem. Dlatego chętnie przeglądam internet i nie tylko w poszukiwaniu treści, które zawierają sobie pewną nutkę #zwyrolalert 🙂 Ku mojemu zaskoczeniu naprawdę wiele marek robi to dobrze, choć oczywiście są i nieudane przypadki. Trzeba jasno sobie powiedzieć, że seks może sprzedawać, ale tylko pod warunkiem, że używanie go chociażby w reklamie jest zgodne z tożsamością marki i jest odpowiedzią na oczekiwania konsumentów. W przeciwnym razie marka w najlepszym wypadku narazi się na śmieszność, a w najgorszym na wyraźny sprzeciw i bojkot konsumentów. Używanie coraz bardziej popularnego #zwyrolart może być efektywne, ponieważ ludzie nie są w stanie przejść obojętnie wobec podtekstów seksualnych czy to w zwykłej rozmowie towarzyskiej czy też w reklamie, bo uniemożliwia nam to konstrukcja naszego mózgu. Warto jednak korzystać z niego tak, aby odbiorcy komunikatu nie poczuli się przytłoczeni lub obrażeni danym komunikatem, lecz tak żeby poczuli, że marka subtelnie puszcza do nich oczko 😉

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ładowanie…

0

Comments

0 comments

Eksperymenty marketingowe, które przyniosły efekt WOW! cz.3 – Daniel Schink, METS

Jak właściwie wykorzystywać # hashtagi?